Przejdź do głównej zawartości

Wyzwania szalonej, bo tak naprawdę jeszcze nie krawcowej.

  Nie było mnie tu już dłuższy czas. Teoretycznie głównym powodem była moja matura. Kto mnie lepiej zna ten wie, ze uczyłam się raczej w przerwie od oglądania seriali, przeglądania fejsa etc. Wyniki matury to potwierdzają, na szczęście dostałam się na studia które sobie wybrałam.  
 Udało mi się jednak w tym okresie coś całkiem wartościowego. Projekt, w ramach olimpiady zwolnieni z teorii, potęga pasji. Robiąc go nauczyłam się oczywiście wiele rzeczy i poznałam bliżej osoby które  zafiksowane swoimi pasjami, to zmotywowało mnie do zmian. Na początku musiałam jednak spojrzeć prawdzie w oczy.  

  Bo jeśli chodzi o szycie to mimo 3 lat jestem ciągle gdzieś na poziomie początkującymO konstrukcji ubioru nie wspomnę, o projektowaniu i już nie myślę.  Za mną metry zmarnowanych tkanin, na szczęście mam tyle oleju w głowie, żeby ciąć i zszywać (inaczej nie można tego nazwać) tylko materiały zakupione w ciucholandach. Był pot i łzy, kłęby nici na dywanie i strzępki rozpalone po całym pokoju. I nic. Nic nie jest warte pokazania.   
 Oczywiście znam powód mojej stagnacji.  Nie zrobię wykroju, na nawet nic nie zmierzę, fastrygi nie zrobię. I wszystko na oko. Co może z tego wyjść? Coś bardzo złego. Wybaczcie nic nie pokaże.  Bo wstyd.  
Zadałam sobie dwa kluczowe pytania.  
Pierwsze: Czy ty naprawdę masz pasję? Czy tylko ja sobie wymyśliłaś, oglądając filmy i książki w których jedna z dziewczyn była aspirującą projektantką? No właśnie , fajnie mówić dla znajomych, że cos się robi się coś innego niż wszyscy. Jednak gdy w końcu znalazłam kupę czasu to nie usiadłam do maszyny. Robiłam to co inni. Oczywiście miałam jakieś dwa zrywy, ale przeniosły one tylko frustrację. I tu rodzi się drugie pytanie: jak chcesz być dobra w danej dziedzinie (takie problemy mam nie tylko z szyciem) skoro nigdy nie przykłada się do podstaw? No właśnie, od razu po jakimś tam zrozumieniu jak to wszystko działa rzuciłam się na szycie sukienek. Nie umiem ładnie ciąć, ani równo przeszyć dłuższego fragmentu.  

 Czas cofnąć się do tyłu i to do tak prostych rzeczy, że aż policzki będą piec ze wstydu. Bo mam zamiar coś tu czasem pokazać, spodziewajcie się poduszek, skracania, etc. Trudno, trzeba płacić za swoje błędy. Bo nawet jeśli sobie to wszystko wymyśliłam pod wpływem mody  to sprawia mi to niesamowita przyjemność. I chcę to robić. 
 Plan mam taki, żeby codziennie siadać do maszyny, nabrać wprawy w ładnym prostym szyciu, równym krojeniu. A na zajęciach w MDK spijać wiedzę z ust mojej pani prowadzącej i spróbować nauczyć się tej konstrukcji. Postaram co tydzień pisać tu raporty, zobaczymy co z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki! 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak zwolnienie z teorii dało mi kopniaka do przodu.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o czymś co jest dla mnie szalenie ważne. Zmieniło moje życie, pogląd na świat i dało mi szansę rozwinąć się. Powolutku zaczniemy od początku.
Przeciętna dziewczyna.
Nigdy nie wyróżniałam się za bardzo. W podstawówce miałam słabe oceny, moje dyktanda były całe czerwone, jakoś specjalnie się tym nie przejmowałam. Pod koniec gimnazjum poczułam, że pora coś zmienić. Postarałam się o czerwony pasek, jedyny w życiu. W liceum jednak zaczęły się imprezy, uczyłam się przeciętnie. W drugiej liceum koleżanki brały udział w takiej olimpiadzie. Miała fajną nazwę Zwolnieni z Teorii, od razu chciałam brać w tym udział. Okazało się pod koniec, że wygrały jakąś nagrodę. OK. Poczytałam o tym. Trzeba zrobić projekt społeczny. Za rok miała w głowie swój własny projekt.
Potęga Pasji

















Pomysł był prosty. Uwielbiam ludzi z pasją. Sama już wtedy raczkowałam ze swoją. Chciałam zainspirować młode osoby, do odkrycia jej w sobie. Poprosiłam koleżankę, żeby działała ze mną. Jakimś c…

Jestem dla siebie dobra, a Ty dla siebie?

6.09
Drogi pamiętniczku. pogoda słaba, waga ta sama, czyli ciężka Dziś stwierdziłam, że.... Ojej, to nie tu.
To będzie trochę lukrowy post, więc weź coś kwaśnego i czytaj. Możesz też nie czytać, obejrzeć fotki i wsio. Co wolisz. Chciałabym dziś powiedzieć Ci, że u mnie jest ostatnio jak na karuzeli. Jest to jedak ten dobry stan. Kiedy wszystko jest kolorowe i przyjemne. Jeszcze nie zrywa mnie na... Wiesz o co mi chodzi? Na pewno. Wszystko powolutku idzie w dobrą stronę i cieszę się jak małe bobo. Nie jestem najchudsza, oj nie. Nie jestem też mis świata, nie, mądra niestety też nie,przyczaj ostatnie posty, nie usuwam ich tylko z jednego powodu. Chcę pamiętać. To co działo się w mojej głowie kilka lat temu. Popatrzeć na to z uśmiechem, trochę politowania, trochę z łezką w oku. I powiedzieć „tak teraz jest lepiej, będzie jeszcze lepiej”. Bo zmieniamy się. to pewne. Wewnętrznie, a pisanie bloga, bądź robienie czegoś twórczego to najlepszy miarodajny test tych zmian. Bo już wiem, ż…

Burda Vintage lata 60

Burdy lata 50 niestety nie udało mi się dorwać, dlatego gdy zobaczyła tą w empiku kupiłam ja bez namysłu. Zaczęłam czytać w autobusie i...  porwała mnie tak, że prawie wysiadłam na dalszym przystanku.