Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Jak zwolnienie z teorii dało mi kopniaka do przodu.

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o czymś co jest dla mnie szalenie ważne. Zmieniło moje życie, pogląd na świat i dało mi szansę rozwinąć się. Powolutku zaczniemy od początku.
Przeciętna dziewczyna.
Nigdy nie wyróżniałam się za bardzo. W podstawówce miałam słabe oceny, moje dyktanda były całe czerwone, jakoś specjalnie się tym nie przejmowałam. Pod koniec gimnazjum poczułam, że pora coś zmienić. Postarałam się o czerwony pasek, jedyny w życiu. W liceum jednak zaczęły się imprezy, uczyłam się przeciętnie. W drugiej liceum koleżanki brały udział w takiej olimpiadzie. Miała fajną nazwę Zwolnieni z Teorii, od razu chciałam brać w tym udział. Okazało się pod koniec, że wygrały jakąś nagrodę. OK. Poczytałam o tym. Trzeba zrobić projekt społeczny. Za rok miała w głowie swój własny projekt.
Potęga Pasji

















Pomysł był prosty. Uwielbiam ludzi z pasją. Sama już wtedy raczkowałam ze swoją. Chciałam zainspirować młode osoby, do odkrycia jej w sobie. Poprosiłam koleżankę, żeby działała ze mną. Jakimś c…

Jestem dla siebie dobra, a Ty dla siebie?

6.09
Drogi pamiętniczku. pogoda słaba, waga ta sama, czyli ciężka Dziś stwierdziłam, że.... Ojej, to nie tu.
To będzie trochę lukrowy post, więc weź coś kwaśnego i czytaj. Możesz też nie czytać, obejrzeć fotki i wsio. Co wolisz. Chciałabym dziś powiedzieć Ci, że u mnie jest ostatnio jak na karuzeli. Jest to jedak ten dobry stan. Kiedy wszystko jest kolorowe i przyjemne. Jeszcze nie zrywa mnie na... Wiesz o co mi chodzi? Na pewno. Wszystko powolutku idzie w dobrą stronę i cieszę się jak małe bobo. Nie jestem najchudsza, oj nie. Nie jestem też mis świata, nie, mądra niestety też nie,przyczaj ostatnie posty, nie usuwam ich tylko z jednego powodu. Chcę pamiętać. To co działo się w mojej głowie kilka lat temu. Popatrzeć na to z uśmiechem, trochę politowania, trochę z łezką w oku. I powiedzieć „tak teraz jest lepiej, będzie jeszcze lepiej”. Bo zmieniamy się. to pewne. Wewnętrznie, a pisanie bloga, bądź robienie czegoś twórczego to najlepszy miarodajny test tych zmian. Bo już wiem, ż…

DIY narzutka z t-shirtu

Też tak masz? Jest lato, duszno, parno. Jedyny słuszny wybór to nałożenie T-shirtu  i krótkich spodenek. Jednak w nich czuje się jakoś dziwnie, trochę nie ubrana, sama nie wiem jak to określić. Na ratunek lecą nam jednak moden w tym roku, wszechobecne w każdej sieciówce narzutki. Jednak zazwyczaj są one głównie z poliestru, trudno znaleźć bawełniane, bądź z wiskozy.  No i co robić? Szyć! Oczywiście można szyć od początku, ale po co, skoro można uszyć biorąc męski t-shirt. Wystarczy rozciąć, podszyć (możesz nie podszywać, jeśli jest z dzianiny, nie powinna się strzępić), ozdobić frędzlami, bądź koronką i oto ona, nasza fajna przewiewna narzutka na lato :)!

Wszystko ma dwie strony. W tej terbie obie są dobre, tylko jak taką uszyć?

Czasem za dużo chcemy i szczególnie trudno zdecydować się na jedną rzecz. Jednak łapiąc kilka srok za ogon nigdzie nie zajdziesz. Chyba, że jesteś cyrkowcem, ja nie jestem. I w tym roku boleśnie się o tym przekonała. Chciałam dużo; pociągnąć studia, działanie w wolontariacie, organizacji sudeckiej, szycie i bloga no i mieć czas dla siebie. Trochę tego zbyt wiele, nawet na tak dużą dziewczynę.  Jednak szycie daje nam wiele możliwości obejścia reguł, które funkcjonują w życiu. Przykładem na to jest dwustronna torba, którą możesz wywracać w zależności jaki masz nastrój. Ta, którą wam zaprezentuje jest bajecznie łatwa w wykonaniu. Już mówię Ci jak taką zrobić!

Drama w III aktach. Jak nie szyć i nie blogować, czyli dwa lata bloga.

Blog istnieje już DWA (!) lata. Jest on idealnym przykładem na to jak nie zakładać bloga i jak nie blogować. Mimo to postanowiłam  go odkopać i walczyć dalej z nie tylko z maszyną, ale również jako blogerka. Dlaczego? Bo sprawia mi to frajdę! Oprócz tego jest motywacją do pokonywania swoich słabości, a mam ich dużo. Pisałam o tym dość niezgrabnie we wcześniejszym poście.  Pomyślałam, że po tym okresie czasu, należy się jakiś poradnik dla potomych jak nie popełnić moich błędów. Choć nie sądzę, że ktoś jest w stanie w trzech aktach tak pięknie pogrążyć się w oczach własnych, znajomych a nawet znajomych,

Co mi daje szycie? Czyli dlaczego dalej szyję, pomimo braku talentu.

Od założenia bloga minęły prawie dwa lata. Szyłam, troszeczkę już wcześniej i interesowałam się robieniem DIY. Jednak przez te dwa lata prawie nie zrobiłam, żadnego postępu. Dwa ostatnie smętne posty są o tym, że sama nie wiem po co właściwie szyję. Szczerze sama nie pamiętam co tam napisałam i nie mam zamiaru czytać tego jeszcze raz. Po pierwsze, czytanie własnych tekstów to dla mnie męka. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że to niełączna strona pisania. Jednak jestem w końcu szalona, ok :D?   Być może to jeden powodów „śpiączki” bloga. Myślę, że głównym jest również brak systematyczności, wizji i nie oszukuję się braku talentu.  Po raz n-ty jednak próbuję i chyba teraz wiem w, którą stronę pójść. Bo chyba w końcu przypomniałam sobie, tak naprawdę po co szyję. I o tym będzie ten post.