Przejdź do głównej zawartości

Drama w III aktach. Jak nie szyć i nie blogować, czyli dwa lata bloga.




Blog istnieje już DWA (!) lata. Jest on idealnym przykładem na to jak nie zakładać bloga i jak nie blogować. Mimo to postanowiłam  go odkopać i walczyć dalej z nie tylko z maszyną, ale również jako blogerka. Dlaczego? Bo sprawia mi to frajdę! Oprócz tego jest motywacją do pokonywania swoich słabości, a mam ich dużo. Pisałam o tym dość niezgrabnie we wcześniejszym poście.
 Pomyślałam, że po tym okresie czasu, należy się jakiś poradnik dla potomych jak nie popełnić moich błędów. Choć nie sądzę, że ktoś jest w stanie w trzech aktach tak pięknie pogrążyć się w oczach własnych, znajomych a nawet znajomych,


AKT I. 

Wielkie nadzieje i marze

Będziesz zdolną i znaną krawcową. Od razu
Co z tego, że nie miałam doświadczenia. Pisałam śmiało bez ładu i składu. Wszystko przeciez miało przyjść samo. Popularność i umiejętności.

Po co planować? Działaj!
 Założyłam bloga, ot tak z dnia na dzień, nie pomyślałam, co wstawię za dwa dni, co dopiero za miesiąc. Po co? Blogowanie to taka łatwa sprawa. Szycie przecież też, umiem szyć uszyłam jedną sukienkę z pomocą prowadzącej zajęcia kroju i szycia, jakoś to będzie. 
 Nie trzeba przecież sprawdzać czy masz wszystkie dodatki krawieckie i narzędzia, które przydadzą się w blogowaniu. Aparat? Pf, zdjęcie rób byle jak, machając dłonią, w której trzymasz telefon. Potem to jakoś obrobisz, czy coś. 

Nic nie sprawdzaj!
Ani tego, jak wyglądają inne blogi o podobnej tematyce, ani tego czy napisany post nie ma błędów (ach te ortografy i interpunkcja), ani tego czy szwy się zgadzają i nic się nie sknociło. Szyj, pisz i się nie zastanawiaj. 

AKT II

Cień szansy, ale na końcu rozpacz.

Pstryk
Jedyna rzecz, którą mogę się pochwalić to piękne zdjęcia niektórych sesji. Wykonała je moja koleżanka Joanna Sieczko. Jednak Asia nie miała czasu, a mi skończyły sie uszytki i jakoś tak się wszystko skończyło. 

Po co pisać regularnie?
Zero dyscypliny, rób jak chcesz pisz kiedy chcesz, szyj kiedy chcesz. Nic się przecież nie rozwlecze, kiedyś będę miała czas, żeby nadrobić. 

Pisz dla siebie. 
Wmów to sobie, przecież nikt nie zakłada bloga, żeby się zarabiać, promować własną markę. Licz się tylko jakiś tam rozwój. Ale jaki?


Wstydź się.
Błędów. Porażek. Gdy znajoma spyta o bloga, odpowiedz jej wymijająco, albo jeszcze lepiej. „Boże! Zaglądasz tam? Dlaczego”. to doskonała reklama. 

AKT III

Szalona dziewczyna szyje, pruje, żyje. 

Niektóre sytuacje można naprawić, nie wszystkie, niestety. Źle przeszytej skóry już nie uratujesz, ale może bloga się uda. Ten akt ciągle trwa i liczę na szczęśliwe zakończenie.  

c.d.n.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyzwania szalonej, bo tak naprawdę jeszcze nie krawcowej.

Nie było mnie tu już dłuższy czas. Teoretycznie głównym powodem była moja matura. Kto mnie lepiej zna ten wie, ze uczyłam się raczej w przerwie od oglądania seriali, przeglądania fejsa etc. Wyniki matury to potwierdzają, na szczęście dostałam się na studia które sobie wybrałam.   Udało mi się jednak w tym okresie coś całkiem wartościowego. Projekt, w ramach olimpiady zwolnieni z teorii, potęga pasji. Robiąc go nauczyłam się oczywiście wiele rzeczy i poznałam bliżej osoby które są zafiksowane swoimi pasjami, to zmotywowało mnie do zmian. Na początku musiałam jednak spojrzeć prawdzie w oczy.

Jesienna sesja

Lato w pełni, a u mnie w głowie już jesień. Kombinezon powstał na mój pierwszy mini pokaz mody i jestem z niego bardzo dumna :). Gdy go szyłam myślałam właśnie  o jesieni, chociaż kombinezony kojarzą nam się raczej wakacjami, to moim zdaniem warto mieć w swojej szafie cięższy, bardziej oficjalny.
 Marynarka szyta z wykroju na kamizelkę, po prostu doszyłam do niej rękawy, wyszło... średnio, ale mam nadzieje, ze na zdjęciach tego nie widać ;).



Ma